Pamiętam tylko tę jego czapkę, z którą próbowałam się porozumieć przez cały miesiąc. I jego "nie wiem", jako odpowiedź na pytanie, czego właściwie chce. Pamięć zawsze jest wybriórcza. Teraz prawie o nim nie myślę. Ale jest ciągle gdzieś pod ręką. Bo tak naprawdę jest jednym dużym wspomnieniem sierpnia i ostatniej doby Woodstocku, które zakopałam sobie gdzieś w głowie.
Marzną mi plecy. Są nadwrażliwe, chyba zawsze były. Horyzont jest tak zatłoczony, że aż pusty. A moje plecy potrzebują teraz tylko podmuchów wiatru i stabilnych oparć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz