2012-01-25
ljósið.
Te białe brzmienia też wzbudzają emocje, ale jakby gdzie indziej. Jakby otulał mnie wiatr, chłodny jak blade dłonie. Jest w nich coś z powietrza, coś, co ciągnie w górę i na zewnątrz. Odciąża ten ściśnięty środek, wietrzy go. Jest mi lżej z tym powiewem północy. Bez zapachu, bez barw. Tylko delikatny chłód i przestrzeń.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz